Polski Głos | Belfast tonie w heroinie. Można kupić ją tak łatwo, jak papierosy | polskiglos.co.uk

Belfast tonie w heroinie. Można kupić ją tak łatwo, jak papierosy

Belfast ma wielki problem z heroiną. Nie dość, że zażywa ją coraz więcej osób, to jeszcze bardzo łatwo można ją dostać – wystarczy zadzwonić na odpowiedni numer. Jakby tego było małe, tutejsze kliniki odwykowe są najsłabiej wspieranymi w regionie.

Narkomania jest jednym z największych problemów Ulsteru. Jak podaje NHS, w ubiegłym roku oficjalnie zarejestrowano ponad 2,2 tys. osób sięgających po mocniejsze używki. Ogromną część amatorów ćpania stanowili ludzie młodzi.

W kategorii narkotyków twardych najpopularniejszą używką jest bez wątpienia heroina. Jest ona najbardziej wyniszczającą substancją. Nie dość, że powoduje największe spustoszenia w organizmie, to jeszcze jest najbardziej uzależniającą używką.

Wystarczy jedna działka, by ze zwykłego człowieka zrobić uzależnionego ćpuna. Choć należy ona do najdroższych narkotyków, osoby ją spożywające zawsze znajdą sposób, by kupić kolejną działkę. Po prostu ich organizm rozpaczliwie się tego domaga.

Gniazdem północnoirlandzkiego heroinowego problemu jest Belfast. Dilerzy handlujący tą substancją stoją niemalże dosłownie za każdym rogiem. A jeśli nie dosłownie, to przynajmniej są bardzo łatwo dostępni. Zarówno dla zatwardziałych „heroiniarzy”, jak i osób, które chciałyby zacząć przygodę z wyniszczającym życie nałogiem.

Jak twierdzi jeden z tutejszych narkomanów, załatwienie heroiny jest „proste jak kupienie paczki papierosów”. – Wszystko co muszę zrobić, to zadzwonić pod odpowiedni numer – mówi mężczyzna cytowany przez „BBC”.

Zgodnie z doniesieniami portalu, problem heroinowej narkomanii rośnie. Szczególnie dotkliwy jest on w Belfaście – liczba osób wstrzykujących sobie „szprycę” rośnie w lawinowym tempie. Sytuacji nie poprawiają dramatyczne braki w dofinansowywaniu tutejszych klinik odwykowych. Nie posiadają one wystarczająco dużo zasobów, by mogły należycie funkcjonować.

Dobre chęci uzależnionych więc nie zawsze wystarczą. Nawet, jeśli ktoś w końcu postanowi pójść na odwyk, musi odczekać swoje w kolejce. I to mimo tego, że wiele takich przypadków jest pilnych. Czekanie z pewnością nie poprawi uzależnionego – zanim w końcu przyjdzie jego kolej, może jeszcze głębiej ugrzęznąć w narkotykowym bagnie.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Polski Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.