Polski Głos | Podczas wakacji w Turcji połknął pierścionek za 35 tysięcy. Przypominał mu o jego zmarłej żonie | polskiglos.co.uk

Podczas wakacji w Turcji połknął pierścionek za 35 tysięcy. Przypominał mu o jego zmarłej żonie

Niecodzienna kradzież w Turcji. Północnoirlandzki turysta przebywający tam na wakacjach, chcąc przywłaszczyć sobie drogi pierścionek, postanowił go… połknąć. Jak twierdził po złapaniu przez policję, zrobił to, gdyż przypominał mu on o jego tragicznie zmarłej żonie. Równie niecodzienną, co smutną historię opisał „Irish Independent”.

Irlandzcy turyści z pewnością nie należą do najgrzeczniejszych globtroterów. Zielono-wyspiarski temperament, zazwyczaj w połączeniu z alkoholem, często pakuje ich w niemałe tarapaty. Które nierzadko prowadzą do regularnej odsiadki na obczyźnie.

Ian C. z Irlandii dopuścił się jednak występku iście niecodziennego. Do Turcji przyjechał na wakacje. Za miejsce wypoczynku obrał sobie miasto Marmaris nad Morzem Egejskim. Jego spokój został naruszony podczas wizyty u jednego z tutejszych jubilerów.

Mężczyzna zobaczył złoty pierścionek z wielkim diamentem. Poczuł ogromną potrzebę jego posiadania. Błyskotka znajdowała się jednak poza jego finansowym zasięgiem – kosztowała bagatela 35 tys. euro. Irlandczyk musiał jednak go mieć za wszelką cenę – dlatego też postanowił go ukraść. Chcąc dokonać skutecznej i dyskretnej kradzieży, Ian C…. połknął pierścionek. Nie uszło to uwadze jubilera, który natychmiast wezwał policję.

Swoje niecodzienne zachowanie 54-latek tłumaczył obsesją pierścionkami z diamentem wynikającą z tragicznej śmierci żony. W 2014 roku jego małżonka zginęła tragicznie w wypadku samochodowym w północnoirlandzkim Newry.

Tragicznie zmarła kobieta zostawiła męża i czwórkę dzieci. Podczas wypadku miała na sobie pierścionek zaręczynowy z wielkim diamentem. Pozostający w żałobie mąż chciał odzyskać go za wszelką cenę. Niestety, próby przeszukania kanału zakończyły się bezowocnie – pierścionka nie znaleziono.

Od tamtej pory Ian C. miał mieć obsesję na punkcie złotych pierścionków z dużymi diamentami. Jak twierdził, przypominały mu one o jego zmarłej żonie. Widząc więc taki pierścionek u tureckiego jubilera nie mógł się powstrzymać – musiał go mieć, bez względu na konsekwencje.

Tym samym wpakował się w niemałe tarapaty – połknięta biżuteria warta jest kilkadziesiąt tysięcy euro. Pod nadzorem policji Irlandczyk został doprowadzony do jednego z tamtejszych szpitali. Tureccy stróże prawa czekają, aż mężczyzna wydali pierścionek samodzielnie.

Jeśli nie, czeka go wydobycie chirurgiczne. Jeśli taki scenariusz będzie miał miejsce, bardzo prawdopodobne, że 54-latek będzie musiał opłacić operację z własnej kieszeni. Jakby tego było mało, czekają go jeszcze kłopoty z tamtejszym wymiarem sprawiedliwości – za próbę kradzieży tak wartościowego przedmiotu może trafić do tureckiego więzienia. Wątpliwe, by sędziego wzruszyła historia ze zmarłą żoną.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Polski Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.