Polski Głos | Szpitale w Irlandii Północnej toną w skargach | polskiglos.co.uk

Szpitale w Irlandii Północnej toną w skargach

 

Północnoirlandzkie placówki zdrowotne przeżywają prawdziwe oblężenie skarg. Pacjenci skarżą się w dużej mierze na przebieg leczenia i błędne diagnozy. Najbardziej dostaje się ostrym dyżurom – tam ma rozgrywać się najwięcej niepożądanych sytuacji.

Służba zdrowia w Irlandii Północnej nie cieszy się najlepszą sławą. Koszmarnie długi czas czekania na podstawowe wizyty, niekończące się kolejki, permanentny brak miejsc w szpitalach… To tylko czubek góry lodowej problemów, z jakimi boryka się północnoirlandzkie lecznictwo.

O nienajlepszej kondycji tutejszego sektora zdrowotnego świadczą także regularnie przychodzące skargi. Jak podaje „Belfast Telegraph”, tylko w ciągu ostatniego roku napłynęło ich aż 5,8 tysiąca. Najbardziej krytykowane były placówki w Belfaście – w ich sprawie wpłynęła nieco ponad jedna trzecia wszystkich skarg.

Z danych udostępnionych przez Department of Health wynika, że najczęstsze rodzaje skarg dotyczyły błędnych diagnoz, niewłaściwie przeprowadzonych operacji bądź źle prowadzonego leczenia. W tym przypadku ich liczba również wynosiła około jednej trzeciej.

Najbardziej zasypane donosami były ostre dyżury. Nic dziwnego – biorąc pod uwagę nienajlepszą wydolność irlandzkiego lecznictwa, są one w pierwszym rzędzie jeśli chodzi o nieprzyjemne dla pacjentów sytuacje.

Interesanci skarżyli się także na złą komunikację. Liczne skargi dotyczyły także czasów oczekiwania na wizytę. Nie powinno to nikogo dziwić – północnoirlandzkie lecznice nie są znane z należytego radzenia sobie z tym problemem.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Polski Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.